- Co się stało ? Powiedziałam coś nie tak? - zapytała zdezorientowana Niki.
- Spokojnie, nie denerwuj się córuś, wszystko będzie dobrze. - powiedział pan Artur siadając przy łóżku i łapiąc ją za dłoń.
-
Zostawię pana samego, pewnie chce pan z nią porozmawiać. -
rzekłem, podchodząc do drzwi.
-
Gdzie idziesz ? - zapytała Nicole ze strachem w oczach.
-
Idę po kawę, zaraz wracam. - uśmiechnąłem się lekko i wyszedłem
z sali.
Wyszedłem
na korytarz i udałem się do baru. Jak to jest możliwe że pamięta
tylko mnie ? I dlaczego sądzi ze jesteśmy razem? Dałem jej wczoraj
powód by tak pomyślała ? Oprócz bójki w której ucierpiała, nie
zachowywałem się jakoś inaczej. Próbowałem ją tylko poderwać.
Jest jedyną laską w szkole która nie ślini się na mój widok ani
nie pcha się sama do mojego łóżka. Jest tajemnicza i bardzo
nieśmiała. Lubię takie. Własnie na takie dziewczyny działają
moje bajery. Samą przyjemnością jest zaliczyć panny które mnie
olewają, w porównaniu tych które za numerek ze mną zrobią
wszystko. Z drugiej strony skoro uważa mnie za chłopaka to nawet
lepiej, przynajmniej ten skurwiel Robin się choć na chwilę
odczepi. Zapłaciłem za kawę i z kubkiem w ręku wróciłem do sali
gdzie znajdowała się Nicole. Skoro nadal twierdzi że jesteśmy
parą, niech tak będzie. Może szybciej uda mi się ją
przelecieć.Kiedy wchodziłem na salę, rozminąłem się z tata
Nicole. Spojrzałem mu w oczy i ujrzałem w nich strach, żal i
rodzicielską troskę. Ten obraz na długo mi utkwi w pamięci.
-
Cześć. - powiedziałem niepewnie zastanawiając się czy dodać
jakiś słodki przydomek.
-
Hej. - odrzekła, poprawiając się na łóżku do pozycji siedzącej.
-
Jak się czujesz ? - zapytałem, siadając obok niej na krześle.
-
Jesteś kolejną osobą która mnie o to dziś pyta. - uśmiechnęła
się, a ja zaśmiałem się. - Dobrze, jeszcze trochę czuję się
obolała. A jak twój nos ? - skąd ona pamięta że miałem
rozwalony nos ?
-
W porządku, na szczęście nie był złamany. - zapadła krępująca
cisza. - Potrzebujesz czegoś ? Może coś Ci kupić ?
-
Nie dziękuję. Zostań tu przy mnie. Przy Tobie jedynie się czuję
bezpieczniej. - mówiąc popatrzyła mi w oczy. Widziałem w nich
radość i zaufanie. Przeraziłem się.
-
Słuchaj Niki, ja... Jakby to określić...
-
Może pomogę ? On nie jest Twoim chłopakiem i nim nie będzie, po
moim trupie. - w drzwiach stał Robin a zaraz za nim pojawił się
Danny.
-
Masz jeszcze czelność tu przychodzić ? - wstałem,
odstawiając kubek na stoliku obok łózka.
-
Zabronisz mi ? - Robin ruszył w moją stronę.
-
Hej hej chłopaki, spokojnie. - byliśmy wystarczająco blisko bym
mógł go sprać, lecz między nas wskoczył Danny.
-
Masz się tu nie pokazywać, bo tego pożałujesz. - warknąłem
przez zaciśnięte zęby.
-
Już się boję. - powiedział półgłosem podchodząc bliżej.
No
i oberwał. Poprawiłem śliwę pod prawym okiem. Danny bardzo szybko
odsunął nas na odległość rąk.
-
Ty gnojku, zabiję cię ! - krzyknął Robin i rzucił się z
pięściami w moim kierunku.
-
Co tu się dzieje ?! - w drzwiach pojawiła się Molly. - Chcecie się
bić ? Proszę bardzo, ale nie tutaj ! Wynocha mi stąd, ale już !
Spojrzałem
na Robina, ale para ze mnie nie zeszła.
-
Masz rację, nie powinniśmy się tłuc przy Niki. - powiedział
Robin, z udawaną skruchą w głosie.
-
Przepraszamy, Skarbie. - specjalnie zaakcentowałem słodkie
zdrobnienie, na co Robin odpowiedział złowrogim spojrzeniem typu
'zabije cię jak tylko będę miał siekierę pod ręką'.
-
Kochanie, czemu się bijecie ? I kim jest ten chłopak ? - zabrała
głos Nikole.
Robin
nie wytrzymał i wyszedł wściekły z sali. Molly wybiegła za nim.
Danny spojrzał na mnie z jego słynną miną ' Co Ty stary kurwa
wyprawiasz?'. Nicole zaczęła cicho popłakiwać.
-
Zostaw nas na chwilę. - powiedziałem spokojnie do blondyna.
Niechętnie,
ale spełnił moją prośbę.
-
Niki, ciiii... nie płacz. - usiadłem za nią na łóżku i
przytuliłem.
Gdy
odwróciła się w moją stronę i wtuliła w klatkę piersiową, ja
gładziłem ją po plecach.
-
Dlaczego płaczesz ? - mówiłem spokojnie jak gdybym mówił do
małego dziecka.
-
To wszystko mnie przeraża. Wszyscy mnie znają a ja nie mogę sobie
przypomnieć kim byli. I jeszcze wy się biliście. Czemu ? Przeze
mnie ? - zapytała, pociągając nosem i odsuwając się na tyle, by
zobaczyć moją twarz.
-
Niee. Nie martw się, damy radę. - mówiłem pocieszająco,
przytulając ją do siebie. - Za dużo się dzieje, powinnaś kolejno
przyswajać dla ciebie nowe informacje.
-
Dlaczego ten chłopak powiedział że nie jesteś moim chłopakiem ?
- spojrzała na mnie pytająco zaszklonymi oczyma.
-
Ten chłopak kłamał. Powiedział tak bo chce żebyś to z nim była
a nie ze mną. Chyba tego nie chcesz, co ? - poprawiłem jej kosmyk
włosów z twarzy.
-
Erik, ja nie wiem co się tutaj w ogóle dzieje, a ty mnie pytasz o
takie rzeczy. Czuje się zagubiona. - ponowna fala łez wypłynęła
nie tylko z jej oczu, ale też z jej przerażonej duszy. - Próbuję
przypomnieć sobie cokolwiek ale nie pamiętam nic. Kompletna pustka.
-
Z czasem wrócą wspomnienia, musisz się uzbroić w cierpliwość.
-
Kim była ta dziewczyna i ten blondyn ? - zapytała, ocierając łzy
z policzka.
-
To Molly, twoja przyjaciółka, bardzo ją poruszyło to, że jej nie
rozpoznałaś. A ten blondyn to Danny, mój najlepszy kumpel.
-
Są parą ?
-
Nic mi o tym nie wiadomo. - uśmiechnąłem się. - Ale muszę Ci o
czymś powiedzieć.
-
Tak ?
-
Molly tylko zgrywa twoją przyjaciółkę. Udaje taką troskliwą i
zatroskaną, a tak naprawdę Cię szczerze nienawidzi. Cieszyła się
że miałaś ten wypadek a teraz udaje miłą żebyś tak sądziła.
Chce wykorzystać to że nic nie pamiętasz.
-
Naprawdę ? Dlaczego taka jest ? - ponownie w oczach Nicole pojawiły
się łzy.
-
Nie wiem, ale wiem jedno - wredna z niej suka. Lepiej trzymaj się od
niej z daleka. Kto wie jakich bzdur Ci naopowiada.
W
tym momencie na salę wszedł tata Nicole, Molly i Danny.
-
Kotku, ja pójdę na dół zapalić, niedługo wrócę. -
uśmiechnąłem się i ucałowałem ją w głowę.
-
Dobrze. - uśmiechnęła się i poprawiła na łóżku.
Wyszedłem
na korytarz i wyciągnąłem z kieszeni paczkę fajek. Wyciągnąłem
jednego papierosa i wychodząc na zewnątrz przed szpital, zapaliłem.
Oddychając rześkim tlenem połączonym z uzależniającą nikotyną
pozwoliło mi się trochę odprężyć.Wiem że źle zrobiłem że
tak ostro nakłamałem, ale to korzyść dla mnie. Zanim pozna prawdę
to zdąży się zakochać we mnie bez pamięci. I to dosłownie. Idąc
parkiem zauważyłem Robina siedzącego na ławce obok starej
latarni. Podszedłem do niego i wypuszczając dym z ust powiedziałem:
-
Jeszcze tu jesteś ?
-
Tak, bo nie pozwolę żeby Niki przez Ciebie cierpiała. - wstał,
poprawiając kurtkę.
-
Krzywdę to Ty jej zrobiłeś.
-
Niby w jaki sposób ? Życie bym za nią oddał.
-
Nicole mówiła że w momencie gdy wszedłeś do sali miała
przebłysk. Widziała jak na jakiejś imprezie byłeś mocno podpity
i że zaciągnąłeś ją do pokoju. - mówiąc, wypuściłem dym
nikotynowy i rzucając peta na chodnik, przydeptałem go.
-
Nieprawda ! Nigdy czegoś takiego jej nie zrobiłem ! - bronił się
oburzony.
-
Prawda, bo sam pamiętam jak na imprezie u Yohana przegiąłeś z
alkoholem.
-
To był jeden jedyny raz, a poza tym Nicole wcale tam nie było.
-
Przykro mi stary, ale tam była. Przyszła po Ciebie. Chyba
faktycznie film Ci się urwał. Narazie. - podniosłem rękę w
geście pożegnania i odwróciłem się w stronę szpitala,
uśmiechając się złowieszczo pod nosem. Mój plan zaczyna wchodzić
w życie.
Kolejnego dnia również udałem się do szpitala, do Nicole. Trafiłem na moment w którym był u niej lekarz na oględzinach. Poprosił mnie na moment do swojego gabinetu.
- W
dodatkowych badaniach Nicole nie wykryliśmy nic niepokojącego, więc
możemy ją wypisać do domu. Oczywiście będzie musiała być pod
czyjąś opieką, na początku.
-
Tak, panie doktorze, ale co z jej pamięcią ?
-
Wszystko stopniowo. Nie jesteśmy w stanie określić kiedy dokładnie
Nicole odzyska pamięć. Gdy powróci do codziennego rytmu, niektóre
rzeczy powinny zacząć się przypominać, ale nic na siłę. Proszę
również opowiadać jej jak było dawniej, jakie relacje łączyły
ją z innymi. Na pewno to coś pomoże. - uśmiechnął się
serdecznie.
-
Dziękuję za informacje. - wstałem i wyciągnąłem dłoń.
-
Prosze bardzo.
Ruszyłem
w kierunku sali Nicole. Na jednym z krzeseł siedział jej tato.
Siedział podpierając łokcie na kolanach, a w dłoniach ukrył
twarz. Wziąłem głęboki wdech, to był ten moment w którym
musiałem usiąść obok i wysłuchać jego obaw i zapewne wielkiego
opierdolu. Nie dużo się myliłem.
-
Erik, obiecałeś mi że będziesz na nią uważał. Zobacz co
zrobiłeś.
-
Panie Algbratt, jest mi naprawdę bardzo przykro że tak to się
wszystko potoczyło. Gdybym mógł tylko cofnąć czas. Nie
pozwoliłbym Niki prowadzić. Bardzo ją kocham i zrobię wszystko by
odzyskała pamięć. - spojrzałem mu w zaszklone oczy. Wtedy po raz
pierwszy w życiu poczułem wyrzuty sumienia. Szybko odwróciłem
wzrok. Na sali był lekarz z pielęgniarką. Zapadła cisza,
patrzyłem w splecione dłonie zastanawiając się.
-
Mam poważny dylemat Erik. Nie wiem czy mogę Ci ufać, zwłaszcza po
tym wypadku i po urazie który zafundowałeś mojej córce. Niedawno
otrzymałem informację o pilnym wyjeździe służbowym do Norwegii
na około 3 miesiące. Nie wiem czy powinienem teraz jechać.
-
Martwi się Pan, bo nie chce Pan zostawiać Nicole samej zwłaszcza w
takiej sytuacji, ale jestem jej chłopakiem. Mogłaby na ten czas
zamieszkać ze mną...
-
Nie nie nie, to wykluczone. - rzekł stanowczo, wstając. Zaczął
nerwowo krążyć, drapiąc się po brodzie. - Chłopcze, ona powinna
wrócić do rodzinnego domu, by codzienne rzeczy coś jej
przypominały. Rozumiem że chcesz pomóc ale...
-
Panie Algbratt, znamy się z Nicole bardzo długo, dopiero na balu
zdobyłem się na odwagę i zapytałem czy będzie ze mną chodzić.
Może zróbmy tak: Pan pojedzie do Norwegii a ja zamieszkam z nią w
waszym domu ? Oczywiście na czas kiedy Pana nie będzie. - 'błagam
zgódź się' powtarzałem w myślach mantrę jak dzieciak który po
raz pierwszy prosi tatę o samochód.
Mężczyzna
o piwnych oczach i atletycznej postawie zamyślił się i z
niepewnością w głosie rzekł:
-
No dobrze, zgadzam się. Ale Nicole ma do mnie dzwonić. Codziennie.
-
Oczywiście. - O tak ! Miałem ochotę skakać z radości.
-
Może jej o tym powiedzmy ? - zapytał jej tato gdy lekarz wyszedł z
sali.
Uśmiechnąłem
się i obaj weszliśmy do środka. Nicole uśmiechnęła się na nasz
widok i poprawiła się na łóżku. Jej tato usiadł obok niej i
położył swoją dłoń na jej dłoni, a ja stanąłem na końcu
łóżka i oparłem się o poręcz łokciami. Chyba słabo ukrywałem
swój entuzjazm, ponieważ dziewczyna zaczęła się uśmiechać.
-
Niki skarbie... Muszę wyjechać na kilka miesięcy, wypadła mi
bardzo ważna sprawa służbowa. Doszliśmy do wniosku z Erikiem
że...
-
Zamieszkamy razem kochanie. - wtrąciłem się niechcący, ale to z
radości. - Wprowadzę się do was, na razie na czas nieobecności
Twojego taty. - uśmiechnąłem się chyba bardziej szerzej niż
zazwyczaj.
Nicole
również się uśmiechnęła i ucieszyła się na ten pomysł.
Następnego dnia około południa już wspólnie z Niki wracaliśmy do jej domu. Cieszyłem się bardziej niż chyba z nowego samochodu. Nicole teraz tylko mi ufa i mogę to wykorzystać w dowolnym celu. Sądzę że niedługo uda mi się ją zaciągnąć do łóżka. Obstawiam że wystarczy tylko tydzień i będzie moja. A potem to będzie się działo ! Będą lecieć wióry. Już się nie mogę doczekać. Zatrzymaliśmy się na podjeździe gdzie jej tato czekał na taksówkę, która zjawiła się zaraz za nami. Mocno wyściskał córkę ze łzami w oczach wsiadł odjechał w kierunku lotniska. Włożyłem klucz do zamka i otworzyłem drzwi. Przepuściłem dziewczynę w drzwiach by przyjrzeć się jej seksownemu tyłkowi.
-
Witaj w domu. - powiedziałem wchodząc za nią i oblizując wargi.
--------------------------------
I
tak oto powracamy ! :D
Mam
nadzieję że wybaczycie nam tak długą przerwę :)
Niedługo
kolejny cedek ;)
Jeja nareszcieeeeeee ;) Tego Erika to bym własnoręcznie wykastrowała tępym nożem, Co za debil.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny cedek ;*****
"'zabije cię jak tylko będę miał siekierę pod ręką'." hahahahaha :D
OdpowiedzUsuńErik...takim kłamcą i chamem ? Nie no, nie wierzę...Wg do Ericzka mi to nie pasuje lol :D
Mam nadzieję, że Nicole odzyska pamięć, bo inaczej....
Szybko cd !