23 maja 2014

:.12.:

Wybiegłam z sali, płacząc głośno. Oczywiście Danny biegł za mną. Dogonił mnie w połowie korytarza, łapiąc w pasie. Szlochałam głośno. Aż kilka osób wyjrzało, by sprawdzić, co się stało. Dan odwrócił mnie przodem do siebie i mocno przytulił. Zaprowadził mnie na krzesło. Moczyłam mu koszulę, a on chyba się tym nie przejmował. Kołysał mnie lekko w swych ramionach i szeptał, bym się uspokoiła. Ale ja nie potrafiłam. Moja najlepsza przyjaciółka mnie nie poznaje. To tak, jakby mnie nie znała!
- Molly, proszę, przestań płakać. - Podniósł moją głowę i starł łzy z policzków.
- Straciłam ją! - Rozpłakałam się na nowo.
Podeszła do nas jakaś pielęgniarka i zapytała, czy chcę coś na uspokojenie. Pokręciłam głową. Chciałam być świadoma, a te leki uspokajające otumaniają.
- Molly, może jednak? - spytał Danny, głaszcząc moje plecy. - To Ci pomoże.
- Nie chcę - zaprzeczyłam, znów kręcąc głową.
Pielęgniarka odeszła. Dan znowu mocno mnie przytulił. Nagle odsunęłam się od niego i powiedziałam:
- Muszę porozmawiać z lekarzem. Może to tylko przejściowa sytuacja, prawda?
Nie czekając na odpowiedź Danny'ego, wstałam i wręcz pobiegłam do gabinetu lekarza. Zapukałam do drzwi i po cichym "proszę" weszłam do środka.
- Dzień dobry. Można na chwilę? - spytałam uprzejmie.
Lekarz spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął.
- Proszę. - Wstał i wskazał ręką na krzesło, stojące przy biurku.
- Nazywam się Molly Algbratt i jestem siostrą Nicole Algbratt. - Takie tam małe kłamstewko. Kocham Niki jak siostrę. Usiadłam naprzeciwko lekarza. - Chciałam zapytać o jej stan.
- No cóż - zaczął, składając ręce. - Pani Algbratt doznała urazu głowy. Nie był on duży, ale jednak pani siostra cierpi na tymczasową utratę pamięci.
- Tymczasową? Czyli to przejdzie, tak?
- Tak, ale niestety nie jestem w stanie powiedzieć kiedy to nastąpi. - Odchylił się na oparcie fotela.
- Można to jakoś przyspieszyć?
- Nie. - Pokręcił głową. - Nic na siłę. Kiedy mózg pani Algbratt się zregeneruje, pamięć wróci. Na razie może pani opowiadać jakieś fakty z życia siostry. To, kim jest.
- To pomoże?
- Na pewno nie zaszkodzi. - Uśmiechnął się łagodnie.
Ja również się uśmiechnąłem i wstałam ze swojego miejsca. Wyciągnęłam rękę do mężczyzny.
- Dziękuję za informacje - powiedziałam. - Do widzenia.
- Gdyby miała pani jeszcze jakieś pytania, proszę śmiało - odparł, ściskając moją dłoń. - Do zobaczenia.
Wyszłam z gabinetu już dużo spokojniejsza. Danny'ego nie było na korytarzu.
Nagle usłyszałam krzyki, a w pewnym momencie ktoś wrzasnął "Zabiję Cię!". Ktoś, znaczy Erik. Pobiegłam szybko do sali Nicole i co widzę? Erika i Robina nastroszonych jak dwa koguty, Danny'ego między nimi i przerażoną Niki.
- Co tu się dzieje? - warknęłam, podchodząc do nich. - Chcecie się bić? Proszę bardzo, ale nie tutaj! Wynocha mi stąd, ale już!
Chłopaki popatrzyli na siebie pogardliwie i rozluźnili się, a przynajmniej tak się wydawało.
- Masz rację, nie powinniśmy przy Niki się tłuc - zaczął Robin.
- Przepraszamy, skarbie - dodał Erik, wyraźnie podkreślając słowo "skarbie".
Zmarszczyłam brwi. Co on knuje?
- Kochanie, czemu chcecie się bić? I kim jest ten chłopak? - odezwała się nagle Nicole.
Robin tego nie wytrzymał. Wściekły wybiegł z sali, a potem z oddziału.
- Pogadam z nim - rzuciłam szybko i również wybiegłam z oddziału. Znalazłam go dopiero poza szpitalem. Siedział na ławce, łokcie opierał na kolanach, głowę miał spuszczoną w dół. Usiadłam obok niego i położyłam mu rękę na ramieniu. - Robin?
Chłopak spojrzał na mnie zaszklonymi oczami. Westchnęłam cicho. Było mi go żal. Widać było, że zależy mu na Niki, a ona widziała w nim tylko przyjaciela. To było przykre.
- Są razem? - spytał i pociągnął nosem.
- Nie wiem - odparłam smutno. - To wszystko jest dziwne. Niki straciła pamięć. Jakim cudem pamięta Erika? Nie mam pojęcia.
- Straciła pamięć? Jak to?
- Doznała urazu głowy.
- Boże. - Robin ukrył twarz w dłoniach. - To minie, prawda?
- Tak, tylko nie wiadomo kiedy - odparłam smutno i cicho westchnęłam.
Chłopak wstał i zaczął chodzić w tę i z powrotem. Był zdenerwowany, smutny.
- Jestem pewien, że ten gnojek coś kombinuje. Skrzywdzi ją, zobaczysz. - Zacisnął wargi ze złości. - Nie dopuszczę do tego!
Chciał wejść do szpitala, ale go zatrzymałam.
- Stój! - Złapałam go za ramię. - Erik wyraźnie chce Cię sprowokować. Nie daj się! Może jak zobaczy, że na tobie nie robią wrażenia jego gierki, to odpuści.
- Tylko że na mnie to wszystko robi cholerne wrażenie!
- To o nią walcz, ale nie tak! I nie teraz. Ta cała sytuacja pewnie i tak ją przeraża. Dajmy jej się z tym oswoić.
Robin patrzył na mnie dłuższą chwilę, a potem westchnął ciężko.
- To co mam robić? Odpuścić?
- Na razie jedź do domu. I tak nic nie zdziałasz.
Nie był zadowolony z mojej propozycji. W końcu jednak się zgodził. Gdy odjechał, ja wróciłam do szpitala.
Na korytarzu zobaczyłam tatę Nicole. Był przygnębiony. Podeszłam do niego.
- Panie Arturze? - zaczęłam. - Wszystko w porządku?
Mężczyzna spojrzał na mnie smutno.
- Tak, dziecko. - Uśmiechnął się blado. - Jak ona się czuje?
Westchnęłam cicho, gładząc ramię pana Artura.
- Jest lekko przestraszona. To wszystko jest dla niej nowe. Ale dobrze.
- Moja córeczka... - szepnął z taką czułością, że aż ścisnęło mi się serce. - Odzyska pamięć, prawda?
- Oczywiście. - Uśmiechnęłam się pokrzepiająco. - Musimy po prostu uzbroić się w cierpliwość i być przy niej. Będziemy jej opowiadać różne szczegóły z jej życia. Zobaczy pan, wszystko będzie dobrze.
Przytuliłam go, a potem razem wróciliśmy na oddział. Danny czekał na mnie na korytarzu. Gdy weszliśmy, wstał.
- Coś się stało? - spytałam,  podchodząc do niego.
- Erik mnie wygonił.
- Dlaczego?
- Widocznie chciał pobyć z nią sam na sam.
Pan Artur poszedł szybko do sali Nicole. Ja wcisnęłam ręce w kieszenie swoich spodni.
- Nie podoba mi się to wszystko - powiedziałam.
- Mnie również. - Dan podrapał się po karku. - Erik coś kombinuje, widzę to.
- Może mógłbyś z nim pogadać? Tak delikatnie, żeby się nie zorientował?
- Będę próbował. - Blondyn uśmiechnął się do mnie lekko, niemal czule.
Poszliśmy do Niki.
Kiedy skończyły się godziny odwiedzin, Erik wyszedł jako ostatni. Danny odwiózł tatę Nicole do domu, a potem mnie. Znów odprowadził mnie pod same drzwi domu. Oparłam się o nie i spojrzałam na niego.
- Dziękuję ci za wszystko. Gdyby nie ty...
- Ciii. - uciszył mnie, kładąc mi palec na ustach. - Wiem, że jest ci ciężko. Ale ona z tego wyjdzie, słyszysz?
Skinęłam głową, patrząc mu w oczy. On też się uśmiechnął.
- Już powiedziałem, że zawsze będę przy tobie, pamiętasz? Zawsze. - Przy tych słowach cały czas patrzył mi w oczy.
Nie mogłam się powstrzymać. Zrobiłam krok w jego stronę, stanęłam na palcach i delikatnie musnęłam jego usta. Zaskoczyłam go tym, ale i tak od razu mnie objął. I to tak, że stykaliśmy się ciałami. Objęłam go za szyję. Oczywiście nasz pocałunek się pogłębił. Dan zaczął błądzić dłońmi po moich plecach, całując mnie coraz bardziej namiętnie.
Kiedy zaczynało się robić naprawdę gorąco, Dan odsunął się ode mnie. Co jest? Odtrąca mnie? Wtedy usłyszałam kroki. Spojrzałam w kierunku, z którego dochodziły. Mama. Super. Dan przywitał się grzecznie z mamą, a ta po krótkiej dyskusji z nim weszła do domu.
- Wchodzisz? - spytała mnie.
- Za chwilę. - Uśmiechnęłam się i zamknęłam za nią drzwi. Spojrzałam na Danny'ego. Zapadła między nami cisza.
- Biegnij do domu - rzekł w końcu, drapiąc się po karku. - Na pewno jesteś zmęczona.
Spuściłam wzrok. Żałuje? Pewnie tak. Czego ja się głupia spodziewałam. Podniosłam głowę i wymusiłam uśmiech.
- Tak, bardzo. - Nie byłam. Jednak gdyby zauważył mój wymuszony uśmiech, zwalę to na zmęczenie. - Dobranoc. - Odwróciłam się do drzwi.
- Molly? - odezwał się, gdy złapałam klamkę.
- Tak? - Spojrzałam na niego przez ramię.
Podszedł do mnie i bardzo czule oraz przeciągle pocałował mnie w policzek.
- Dobranoc. - Po tych słowach wsiadł do samochodu i odjechał.
Będąc w łóżku myślałam o tym wszystkim. O balu, wypadku i utracie pamięci Nicole. Danny bardzo mnie wspiera. Dlaczego? Czy za tą pomocą kryje się coś? Udaje? Nie, to niemożliwe. Ten pocałunek... On nie był udawany. Dotknęłam ust opuszkami palców i uśmiechnęłam się. Zasypiałam z myślą o Danny'm...


Zadowolone? :P

5 komentarzy:

  1. No baaaaa :D W końcu się pocałowali ! :D
    Co ten Eriś kombinuje ? :>
    Oby pamięć Nicol wróciła...

    OdpowiedzUsuń
  2. No jasne ;P Szkoda mi Roba ;( on na pewno kocha Niki a Eriś? trudno powiedzieć.
    Wrzucaj szybko następny plissss ;***
    Może jutro?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie jutro, jak kolejny jeszcze nie zaczęty xD
      Poza tym nie mogą być tak często :)

      Usuń
  3. Awwwww jak gorąco *.* Ohh mój biedny Robin :( Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  4. oczywiście, że zadowolone, jakżeby inaczej? :D wreszcie był pierwszy kiss, trza to jakoś uczcić! XD oby pamięć Niki wróciła, hm...

    OdpowiedzUsuń