13 czerwca 2013

:.2.:


- Halo? – słyszę w słuchawce dobrze znany mi głos.
- Mamo, wrócę dzisiaj trochę później – ostrzegam rodzicielkę.
- A dlaczego? Macie jakieś dodatkowe zajęcia?
- Nie, umówiłam się z Nicole na kawę.
Mama nie musi wiedzieć, że owszem, umówiłam się, ale z chłopakiem, z którym zamieniłam raptem parę zdań, na przerwach między wykładami, prawda? Nie chcę, żeby się niepotrzebnie martwiła. Jeżeli z Eric’iem coś wyjdzie – w co wątpię – powiem jej prawdę.
- No dobrze… Tylko uważaj na siebie.
- Jasna sprawa. – Uśmiecham się, choć wiem, że ona tego nie widzi. – Ty też – dodaję ciszej, po czym kończę rozmowę.
Koło mnie wyrasta Nicole. Jest dziwnie rozpromieniona, oczy jej błyszczą. Patrzę na nią badawczo.
- Co ci jest? – pytam ostrożnie.
- Co? – Nicole szczerzy się jak głupia.
- No właśnie to! – Chowam telefon do torby. – Wyglądasz, jakbyś zaliczyła najlepszy orgazm w życiu.
Nicole chichocze.
- Spotkałam się z Erikiem.
Staję jak wryta.
- Co? Kiedy?
- Wczoraj – odpowiada z jeszcze większym błyskiem w oku. – Jak dochodziłam do domu, usłyszałam za sobą kroki. Przestraszyłam się i przyspieszyłam kroku, a ten ktoś jeszcze bardziej. Dogonił mnie prawie przy samych drzwiach. To był Erik.
Wybałuszam oczy ze zdumienia.
- Czego chciał?
- Oddać mi książkę, którą przez przypadek wziął, gdy na niego wpadłam.
To ma sens, myślę.
- A skąd wiedział, gdzie mieszkasz?
Dziewczyna marszczy czoło, jakby nie rozumiała, o co pytam.
- Nie wiem – mówi. – No wiesz, byłam taka podekscytowana, że nawet nie zapytałam.
Moja dłoń ląduje na moim czole z głośnym plaskiem. Kręcę z dezaprobatą głową, a Nicole znów się do mnie szczerzy, co i mnie się udziela i sekundę później już razem chichoczemy.
Rozlega się dźwięk oznajmiający kolejne zajęcia, więc idziemy do auli.
Po wyjściu z auli dostrzegam Danny’ego idącego korytarzem wraz z kumplami. Patrzę na niego tęsknym wzrokiem. W pewnym momencie odwraca lekko głowę i dostrzega mnie. Spuszczam wzrok, zawstydzona i uciekam. Na szczęście to były ostatnie zajęcia, więc mogę wyjść z uniwersytetu.
- Molly! – słyszę za sobą. Staję, by Nicole mogła mnie dogonić. – Co tak pędzisz? Aż tak spieszy ci się na randkę? – Śmieje się.
- To nie będzie randka – burczę, poprawiając torbę na ramieniu.
- Ciekawe, czy tak samo myśli na ten temat Eric – żartuje, ale mnie nie jest do śmiechu. Kątem oka dostrzegam, że Dan i jego kumple idą do drzwi, więc ruszam, żeby wyjść przed nimi.
Niestety Niki nie ma zamiaru iść i w ostatnim momencie łapie mnie za rękę.
- Przestań przed nim uciekać – mówi cicho, czekając, aż chłopaki nas miną. Cholera! Jeszcze wczoraj sama uciekała przed Erikiem.
Udaję, że oglądam swoje paznokcie, ale gdy do moich nozdrzy dociera zapach perfum Danny’ego, unoszę głowę automatycznie. Cała trójka stoi przed nami i lustruje nas wzrokiem. Staram się unikać wzroku blondyna, ale nie jestem w stanie. Nagle rozlega się piszczący głos.
- Dan!
Odwracam głowę w tamtą stronę i widzę Jannę, dziewczynę Dana, z którą podobno jest już od pierwszej klasy szkoły średniej. Wzdycham cicho i zerkam na Nicole wzrokiem mówiącym „Widzisz?”. Dyskretnie wyrywam rękę i wychodzę. Idąc do kawiarni, w której jestem umówiona z Eric’iem, wiem, że zrobiłam dobrze. Może dzięki niemu zapomnę o Danny’m.
Gdy wchodzę do kawiarni, chłopak już tam jest. Biorę głębszy wdech i wymuszając uśmiech, idę w jego stronę. Wita mnie buziakiem w policzek i wręczą mi… różę. Och…
- Dziękuję – mruczę, zawstydzona i siadam naprzeciwko niego.
- Cieszę się, że przyszłaś. – Uśmiecha się do mnie miło, co odwzajemniam. – Coś się stało? – pyta.
- Nie, dlaczego?
- Wyglądasz na smutną.
- Jestem po prostu zmęczona. Na zajęciach dali nam dzisiaj w kość. Albo to ja wszystko myliłam. – Śmieję się nerwowo.
- Kto jak kto, ale nie ty. W to nie uwierzę.
Kolejny, który uważa mnie za kujonkę, myślę z goryczą.
- Nie będę cię męczył. Chciałem po prostu… - Urwał.
- Tak?
- Lepiej cię poznać – odpowiada, uśmiechając się nieśmiało.
- Podczas jednego spotkania raczej się to nie uda – mówię mimo wewnętrznego głosiku, który szepcze, że w ogóle nie powinno mnie tu być.
- Mam nadzieję, że na jednym spotkaniu się nie skończy.
- Na pewno. – Uśmiecham się.
Dalej rozmowa nieco się rozkręca. Dowiaduję się między innymi, że podobam mu się od początku studiów, ale nie miał odwagi, by do mnie zagadać.
- Co się takiego stało, że się odważyłeś? – pytam.
- Wiesz, to ostatni rok studiów, potem mógłbym już nie mieć szans.
- Rozumiem.
- No a poza tym gdy widzę cię na korytarzu chcę podejść, pogadać czy coś…
- A co, biją za to? – żartuję.
- N-nie… - jąka się i ja od razu żałuję swoich słów.
- Przepraszam – mówię szybko. – Po prosu mogłeś to zrobić nawet bez zapraszania mnie na randkę. – Mrugam do niego.
- Nie uciekłabyś?
Parskam śmiechem.
- Dlaczego miałabym uciec?
- Nie wiem.
Kręcę głową, śmiejąc się cicho.
Godzinę później Eric odwozi mnie do domu.
- To… spotkamy się jeszcze? – pyta, gdy zatrzymuje auto pod moim blokiem.
- Jasne. Bardzo miło spędziłam czas z tobą. – Uśmiecham się.
- W sobotę?
Kiwam głową na znak, że pasuje mi ten termin.
- Przyjadę po ciebie o siódmej. – Wysiada z samochodu i okrąża go, by otworzyć mi drzwi. Odprowadza mnie pod same drzwi klatki schodowej, gdzie żegna się ze mną przeciągłym całusem w policzek. – Do zobaczenia – mówi i, nie czekając na moją odpowiedź, wsiada za kierownicę i odjeżdża.
Następnego dnia na uczelni od razu odnajduję Nicole, która rozmawia z Robinem. Podchodzę do nich, mijając grupkę chłopaków, w tym, na moje nieszczęście, Danny’ego.
- O, hej – wita mnie brunetka. – Właśnie rozmawialiśmy o sobotnim wypadzie do Naszej Knajpy. Idziesz z nami?
- Nie mogę, umówiłam się z Eric’iem.
Dziewczyna unosi delikatnie brew do góry.
- Miłość kwitnie? – pyta na tyle głośno, żeby blondyn ją usłyszał. Żmija…
- Przestań – syczę i dyskretnie rozglądam się dookoła.
Oczywiście zwróciła tym pytaniem uwagę innych. Jak na złość podchodzi do nas Eric.
- Cześć – mówi do mnie, całując mnie w policzek.
- Hej, Eric! – woła…  Danny. – To twoja dziewczyna?
- Jeszcze nie. Ale może już wkrótce…? – Obejmuje mnie ramieniem.
Wczoraj nie był taki śmiały, myślę sarkastycznie.
Zerkam ukradkiem na Dana. No jasne, patrzy na mnie…
- Przepraszam na chwilę – mamroczę i wysuwając się spod ramienia Erica, idę w kierunku toalet. Nie jestem w stanie wejść do żadnej. Po prostu opieram się plecami o ścianę, następnie po niej zjeżdżając i kryję twarz w dłoniach. Chwilę potem ktoś odsuwa mi ręce i moim oczom ukazuje się zmartwiona Nicole.
- Co jest, Molly? – pyta.
Kręcę głową.
- Nic – mruczę cicho.
- Eric odprowadzał cię wzrokiem.
Patrzę na nią bezradnie.
- Danny też.
Świetnie…
- Radzę ci wziąć się w garść, poprawić makijaż, a potem tam wrócić i pokazać mu, co potrafi Molly Sandén.
- Co masz na myśli?
- To już zostawiam tobie.
I poszła.
Tylko co to niby miało znaczyć? Co mam mu pokazać?
Nagle do głowy wpada mi bardzo, bardzo głupi pomysł…
Odświeżona, z odnowionym makijażem i dumnie wypiętą piersią, wracam na miejsce, z którego parę minut wcześniej uciekłam. Oczy wszystkich wędrują na mnie. I o to chodzi…
Podchodzę do Erica, kręcąc biodrami. Chwytam w dłonie jego twarz i wpijam się w jego usta. Na moment nieruchomieje, a potem obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie. Za plecami słyszę gwizdy i wycia chłopaków.
Odrywam się od bruneta i wycieram mu nadmiar szminki z ust. Zerkam na Nicole, która ma przyklejony do twarzy bezczelny uśmieszek.
Staję koło jeszcze trochę zszokowanego chłopaka, a on obejmuje mnie ramieniem.
- No stary, wyrwałeś najładniejszą laskę na uniwerku? Szacun! – woła jeden.
Uśmiecham się słodko, zerkając ukradkiem na Dana. Stoi tyłem do nas i rozmawia z Mattiasem…
- Molly, mogę cię prosić na chwilę? – pyta mnie przyjaciółka.
Kiwam grzecznie głową i odchodzę z nią kawałek dalej.
- To było świetne! – szczebiota cicho. – Nie sądziłam, że posuniesz się tak daleko.
- Źle zrobiłam – mruczę – Pewnie narobiłam mu nadziei.
- Nic mu nie będzie. – Macha lekceważąco ręką. – Za to Danny…
- Nawet nie zauważył.
- Żartujesz? Obserwowałam go! Nie podobało mu się to. – Szczerzy się i odchodzi.
Zostaję sama z natłokiem myśli…
Gdy ja, Niki i Robin wychodzimy podczas długiej przerwy coś zjeść, ktoś mnie woła. Oglądam się za siebie i widzę Erica. Czekam.
- Chyba oboje mamy teraz przerwę. Wyskoczymy na lunch? – pyta rozpromieniony.
- Znaczy… - Zerkam na Nicole i Robina.
- Spoko. Spotkamy się pod aulą. – Uśmiecha się do mnie i wychodzą.
Odwracam głowę do chłopaka i uśmiecham się. Bierze mnie pod ramię i idziemy do pobliskiej restauracji dla studentów. Nie wiedzieć czemu, siadamy przy najbardziej oddalonym stoliku. Przez jakiś czas jemy w ciszy, w końcu jednak Eric się odzywa.
- Ten pocałunek… Czy to znaczy, że mam jakieś szanse?
Wzdycham w duchu.
- Jak się postarasz, to kto wie? – Mrugam do niego.
- Możesz być pewna, że się postaram. – Uśmiecha się do mnie.
Kończymy posiłek i wracamy na uczelnię.
- Jak Eric? – pyta Niki, gdy podchodzę do niej i grupki innych dziewczyn.
- W porządku. Pytał, czy ma szanse. Wiesz, ten pocałunek…
- I? Ma szanse?
- Jakby nie było, w sobotę się spotykamy.
Ledwo kończę to mówić, słyszę za plecami melodyjny głos.
- Cześć, dziewczyny.
Drgam i z prędkością światła odwracam się w stronę jego źródła, jednocześnie mając ochotę uciec. Nie mogę…
- Hej, Dan – odzywa się Nicole. – Gdzie twoi kumple?
On nie wie, że pytając o „kumpli”, ma na myśli tego konkretnego – Erika.
Blondyn wzrusza ramionami.
- Gdzieś się włóczą. – Przenosi wzrok na mnie. – To ty jesteś dziewczyną Erica Saade?
Och…
- Tak – odpowiadam dumnie i wyniośle.
- Uważaj. To jeszcze większy Casanova niż Segerstedt. – Krzywi się lekko.
- Dzięki za ostrzeżenie – burczę zimno, nie patrząc na niego. Niech sobie nie myśli, że padnę mu do stóp, jak zrobiłaby to znaczna damska część uniwersytetu.  Mój plan polega na byciu zimną jak lód dla Danny’ego Saucedo. Jestem silna i udowodnię to wszystkim. A przede wszystkim sobie…
Danny nic już nie mówi, tylko odchodzi od nas. Odprowadzam go wzrokiem, a potem zerkam na Nicole, która ma teraz oczy wielkości spodków pod filiżanki.
- Nie poznaję cię, Molly.
Wzruszam ramionami i idę do auli, ponieważ za chwilę mamy zajęcia gry na gitarze.

5 komentarzy:

  1. Super. Czekam na nn ;*
    Uuu gorąco. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Łooooohoooho, Molly xD
    "- Uważaj. To jeszcze większy Casanova niż Segerstedt. – Krzywi się lekko." jasne ;DD
    czekam :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie nowe opko, już nie mogłam sie doczekać;) suuuper;> czekam na szybki next;**

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, co tuu się dzieje . :D
    Pozytywnie mnie zaskoczyłaś nowym scenariuszem.;)
    Czekam . ; *

    OdpowiedzUsuń
  5. Pogubiłam się w tych Erkach o.O
    Czekam na cd, bo zapowiada się nieźleeee :D

    OdpowiedzUsuń