Stałam na korytarzu i próbowałam dodzwonić się do Molly,
kiedy podszedł do mnie Erik.
- Cześć - rzucił, opierając się ramieniem o ścianę, a ja
westchnęłam.
- Cześć. - Schowałam telefon do torby i poprawiłam ją.
Brunet rozejrzał się dookoła, jakby kogoś szukał.
- A gdzież to twoja psiapsiółka?
O nie. Wiedziałam, że wcześniej czy później ktoś będzie
pytał o Molly. Nie było jej - a właściwie ich - już trzy dni. Dokładnie tyle
też nie miałam od nich żadnej informacji. Zadzwonili, kiedy dojechali i od tej
pory cisza. Odpowiedź na to była tylko jedna - Molly zrobiła to, co chciała
zrobić i teraz czuje się podle, więc nie chce z nikim rozmawiać. Chociaż miałam
szczerą nadzieję, że Danny odwiedzie ją od tego pomysłu. Może w ostatniej
chwili, ale jednak.
- A co? Chcesz, żeby zrobiła za ciebie jakąś prezentację?
Zdarzało się, że moja przyjaciółka robiła zadania komuś,
kto wyjątkowo nie rozumiał, o co chodzi w danym temacie. Ot, z dobrego serca. A
Erik to raczej typ cwaniaczka, który studiuje tylko po to, żeby wyrywać co
dzień inne laski. Choć zawsze się wściekałam na Robina, gdy tak mówił, taka
niestety była prawda. Nawet jeśli ja chciałam ślepo wierzyć, że jest inaczej,
teraz mi się to przydało. Chciałam sprawić, by sobie poszedł.
Ale on tylko uśmiechnął się ironicznie.
- Nie wiedziałem, że jesteś taka wyszczekana - rzekł, po
czym nachylił się nad moim uchem. Próbowałam nie zwracać na to uwagi, lecz mimo
to przeszły mnie dreszcze. - Uważaj. Ja też potrafię być nieprzyjemny.
- Grozisz mi? - szepnęłam groźnie. A przynajmniej tak
miało być.
Znów się uśmiechnął, pokręcił głową i odsunął.
- Danny'ego nie ma tyle samo, co twojej kumpeli. Cóż za
zbieg okoliczności! - Zadrżałam. - Jak myślisz? Jak zareaguje Janna, gdy doda
dwa do dwóch? Jaki wynik jej wyjdzie?
- Cóż - zaczęłam powoli. - Nie wiem, jak dobra jest w
dodawaniu.
Erik roześmiał się głośno, odchylając głowę do tyłu.
- Och, jesteś rozkoszna - rzucił rozbawiony.
Uśmiechnęłam się słodko. Czekałam na kolejny jego atak,
ale się nie doczekałam. Po raz kolejny pokręcił głową, uśmiechnął się i
poszedł. Wypuściłam głośno powietrze, które, nie wiem nawet od kiedy,
wstrzymywałam.
Wyciągnęłam szybko telefon i wybrałam numer Danny'ego,
który wyłudziłam od jego kumpla Mattiasa pod pretekstem, że mam jego książkę i
chciałam zapytać, kiedy będę mogła mu ją oddać. Matte na początku mi nie
wierzył i patrzył sceptycznie, ale w końcu się poddał i podał mi numer
blondyna.
Danny odebrał po dwóch sygnałach.
- Halo?
- Hej! Tu Nicole, przyjaciółka Molly.
Chłopak westchnął.
- Spodziewałem się, że zadzwonisz.
- Jak ona się czuje?
- Nie jest z nią najlepiej.
- Czyli...
- Tak.
W oczach stanęły mi łzy. Chrząknęłam cicho.
- Kiedy wracacie?
- Myślę, że za dzień, dwa. Musi dojść do siebie.
Przez chwilę milczałam.
- Uściskaj ją ode mnie, okej?
- Jasne. Cześć. - Rozłączył się.
Schowałam komórkę i poszłam na zajęcia, ponieważ właśnie
rozbrzmiał dzwonek.
Za każdym razem, gdy Erik zjawiał się w pobliżu, starałam
się na niego nie patrzeć, za to on patrzył na mnie, jakby chciał odgadnąć moje
myśli. To było krępujące i denerwujące. W końcu pokazałam mu fucka. Raczej nie
był tym zachwycony. A mnie to niewiele
obchodziło.
Źle się czułam z tym, co zrobiła moja przyjaciółka.
Przecież pomogłabym jej w opiece nad dzieckiem. Jestem pewna, że znalazłaby
kogoś, kto pokochałby ją i to maleństwo, które nie powinno tak skończyć. Miało
prawo żyć. Rozumiem, że bała się powiedzieć mamie, że zgwałcił ją kolega ze
studiów i w dodatku jest z nim w ciąży. To prawda, że jej mama już wiele
przeżyła i to mogłoby być dla niej ciosem prosto w serce. Molly jest teraz jej
oczkiem w głowie. Odkąd, kilka lat temu, w wypadku samochodowym, zginął ojciec
Molly i jej młodszy brat, jej matka bardzo się o nią martwi. Molly stara się nie
dawać mamie powodów do zmartwień. Nie włóczy się po mieście, jak niektóre
dziewczyny w naszym wieku, stara się wracać do domu zaraz po zajęciach. Dlatego
postanowiła usunąć ciążę, zamiast powiedzieć mamie, że została zgwałcona.
Wolała sama cierpieć, niż skazać na dodatkowe cierpienia swoją matkę. Rozumiem,
ale mimo wszystko uważam, że postąpiła co najmniej głupio.
Oczywiście próbowałam ją przekonać, żeby tego nie robiła,
ale na nic były moje błagania. Ona już postanowiła. A jak Molly Sandén sobie
coś postanowi, to tak zrobi. Czasem nie wiem, czy to zaleta, czy wada.
Nie potrafiłam się na niczym skupić. Cały czas myślałam o
Molly. Jak ona się czuje? Jak sobie radzi? Jak dogaduje się z Danny'm? Bardzo
jej pomógł, to pewne, tylko co dalej? Molly wzdycha do niego od początku
studiów, podobnie jak ja do Erika, i boję się, że jeśli teraz on będzie udawał,
że jej nie zna, ona zwyczajnie się załamie. Jest silna, owszem, ale wszystko ma
swoje granice. Gdyby mnie spotkało to, co ją, chyba coś bym sobie zrobiła. Boże...
Erik jeszcze kilka razy próbował mnie zaczepić, ale ja
skutecznie go ignorowałam. Tak, jak on mnie po tym wieczorze, kiedy odwiózł
mnie do domu z Gondolen. Chciałam z nim pogadać i podziękować, a on mnie
unikał. No, z wyjątkiem tego, kiedy celowo wkurzył Robina. Do tej pory nie
rozgryzłam, o co mu chodziło. To było... dziwne. I coś w środku mówiło mi, że
nie chcę poznać powodu jego zachowania.
Dwa dni po tym, jak rozmawiałam z Danny'm, podeszła do
mnie Janna. Szczerze? Trzymałam się na uboczu ze względu na nią i Erika.
Cholera wie, czy mówił poważnie, czy blefował, ale wiedziałam, że takiej pustej
lali jak Janna nie było wiele trzeba, by ubzdurać sobie coś w tym małym, ptasim
móżdżku.
- Gdzie ta mała szmata? - syknęła mi w twarz.
- Kogo mianujesz swoim mianem?
- Nie udawaj głupszej niż jesteś! - warknęła. - Gdzie ta
siksa, z którą się "przyjaźnisz"? - zapytała, robiąc cudzysłów
palcami.
- Mówisz o Molly?
- Gadaj!
- Po co te nerwy? - Wywróciłam oczami. - Nie wiem, gdzie
jest Molly. Może sama jej zapytaj?
Janna skrzywiła się, warknęła coś pod nosem i miała już
odchodzić, gdy na korytarzu pojawiła się dosyć nietypowa para - Molly i Danny.
Brunetka była przybita i smutna, co było widać gołym okiem, a blondyn miał
zmartwioną minę. Trzymał rękę na jej plecach, zapewne by dodać jej otuchy.
Jednak to na nic się nie zdało, kiedy Janna podeszła do niej i bez słowa ją
spoliczkowała, zanim dziewczyna zdążyła w ogóle otworzyć usta, żeby coś
powiedzieć.
- Jesteś zwykłą kurwą! - rozdarła się Janna na cały
korytarz, zwracając tym uwagę wszystkich dookoła.
Wtedy w Molly coś pękło...
Po co ona usuwała to dziecko ? ;/ :(
OdpowiedzUsuńO kurde, akcja się rozkręca, a Ty przerwałaś -.- :D Dawaj szybko cd, żebym nie musiała czekać nie wiadmo ile na rozwój tej akcji :D
Kurde no! Musisz kończyć w takich momentach?! Ehh czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńMam nadzieję,że Molly jej odda i to porządnie! Kurcze dlaczego to zrobiła? Dlaczego usunęła ciążę? Czekam na cd ;**
OdpowiedzUsuńopieprzyłabym cię, ale mi się już nie chce, lol.
OdpowiedzUsuńmam nadzieje, że Molly jej odda ^^
Nie, czekaj, wyobraź sobie, że właśnie dostajesz ode mnie ochrzan za usunięcie dziecka :<